Latest Writings

Sprzedawca mebli

Mam na imię Piotr i mam 33 lata. Do tej pory nie założyłem rodziny, nadal jestem kawalerem do wzięcia.  Z moją długoletnią partnerką rozstałem się ponad rok temu i od tego czasu nie mam dziewczyny. Obecnie jest mi to nawet na rękę, mam więcej czasu na realizację mojego hobby, jakim jest piłka nożna. Mam czas na treningi, jestem zawodnikiem czwartoligowej drużyny piłkarskiej, a ponadto mogę oglądać mecze do woli, bez ciągłego słuchania, że większość życia spędzam przed telewizorem. Piłka jest moją pasją, którą staram się realizować, oczywiście w wolnym czasie. Na co dzień pracuję jako sprzedawca mebli biurowych  w Gorzowie. Zawód ten wykonuje od około siedmiu lat.

Zanim otrzymałem zatrudnienie w salonie meblowym, imałem się różnych zajęć. Początkowo pracowałem w gastronomii jako kucharz (był to mój wyuczony zawód), lecz szybko to mnie znudziło Potem przez kilka miesięcy pracowałem trochę na budowach, trochę jako taksówkarz. Praca w budownictwie była bardzo mecząca. Po powrocie do domu po dniu pracy marzyłem tylko o tym, by położyć się w łóżku i zasnąć; na piłkę już nie starczało czasu. Z kolei zawód taksówkarza okazał się zbyt  niebezpieczny. W mijającym roku, u nas w Gorzowie, miało miejsce co najmniej 15 bandyckich napadów na taksówkarzy,  w tym osiem na moich kolegów z korporacji. Postanowiłem w końcu znaleźć bardziej spokojne i bezpieczne zajęcie z normowanym czasem pracy. Przypadkowo trafiłem na ogłoszenie, w którym było napisane, ze poszukiwani są sprzedawcy do nowo otwartego salonu meblowego w Gorzowie. Nie mając nic do stracenia, postanowiłem zaryzykować i złożyłem CV. Po rozmowie kwalifikacyjnej wiedziałem, ze mam tę pracę w kieszeni.

Praca, od początku, bardzo mi się spodobała; w końcu zajmuję się sprzedażą mebli już prawie siódmy rok. Sklep, w którym pracuje nie jest zbyt duży, większość mebli klienci zamawiają z katalogu, następnie są one przywożone z fabryki, w której są produkowane,  tutaj na miejsce do Gorzowa. Klient uzyskuje zatem możliwość dokładnego obejrzenia danego modelu i może podjąć  decyzję, czy dokonuje zakupu czy też z niego rezygnuje. Jednak najczęściej klienci decydują się na zakup sprowadzonego mebla. W mojej karierze sprzedawcy miałem może ze trzy takie zwroty. Jak już pisałem salon meblowy jest dość niewielki i oprócz mnie zatrudnionych jest czterech innych sprzedawców. Każdy z nas obsługuje i doradza klientom przy zakupie mebli z określonego działu. Od początku pracy w tym salonie, przydzielony jestem do sprzedaży mebli recepcyjnych. Muszę być na bieżąco, z modą jaka panuje w tej branży, przede wszystkim muszę wiedzieć jakie modele są modne w tym sezonie i jakie dominują kolory. Ponadto mam obowiązek, zapoznania się z nowościami, jakie wprowadza na rynek producent. Często zdarza się, że klienci zobaczą jakiś model w prasie lub telewizji i chcą mieć identyczny w  swoim domu. Wówczas muszę im tłumaczyć, ze nie robimy mebli na zamówienie i polecam zbliżony model do upatrzonego w  gazecie.
Od trzech lat zauważalny jest wzrost zainteresowania ściankami biurowymi. Dotychczas mało popularne, ostatnimi czasy cieszą się naprawdę ogromnym zainteresowaniem. Obecnie firmy wolą lokować swoje siedziby w wielkich pomieszczeniach, a pracowników oddzielać od siebie ściankami. Jest to zdecydowanie tańszy sposób zagospodarowania lokalu. Z racji tego, że w salonie pracuje niewielu sprzedawców i nie ma tego jedynego, który nadzoruje ten dział, często właśnie ja doradzam klientom przy wyborze właściwych. Czasami, kłopot sprawia mi obsługa dwóch działów jednocześnie, szczególnie gdy w tym samym czasie jest wielu klientów w sklepie,  ale powoli nabieram wprawy.  Na szczęście klienci, którzy przychodzą po ten produkt z reguły wiedzą jakiego modelu poszukują.
Postawiłem ten blog w celu przedstawienia różnych sytuacji związanych z pracą w sklepie i obsługą klientów, jakie spotkały mnie podczas siedmioletniej pracy. Często były one dziwne, zabawne a czasami wręcz nieprawdopodobne. Poznałem wielu ekscentrycznych ludzi, którzy posiadali przedziwne pomysły na urządzenie własnych biur. Do dziś pojawia się u mnie na twarzy uśmiech, gdy pomyślę o pani adwokat, który zażyczyła sobie do kancelarii kanapę w biedronki! Tak, w biedronki. Ale o tym napisze już wkrótce….

Mam na imię Piotr i mam 33 lata. Do tej pory nie założyłem rodziny, nadal jestem kawalerem do wzięcia. Z moją długoletnią partnerką rozstałem się ponad rok temu i od tego czasu nie mam dziewczyny. Obecnie jest mi to nawet na rękę, mam więcej czasu na realizację mojego hobby, jakim jest piłka nożna. Mam czas na treningi, jestem zawodnikiem czwartoligowej drużyny piłkarskiej, a ponadto mogę oglądać mecze do woli, bez ciągłego słuchania, że większość życia spędzam przed telewizorem. Piłka jest moją pasją, którą staram się realizować, oczywiście w wolnym czasie. Na co dzień pracuję jako sprzedawca mebli biurowych w Gorzowie. Zawód ten wykonuje od około siedmiu lat. Zanim otrzymałem zatrudnienie w salonie meblowym, imałem się różnych zajęć. Początkowo pracowałem w gastronomii jako kucharz (był to mój wyuczony zawód), lecz szybko to mnie znudziło Potem przez kilka miesięcy pracowałem trochę na budowach, trochę jako taksówkarz. Praca w budownictwie była bardzo mecząca. Po powrocie do domu po dniu pracy marzyłem tylko o tym, by położyć się w łóżku i zasnąć; na piłkę już nie starczało czasu. Z kolei zawód taksówkarza okazał się zbyt niebezpieczny. W mijającym roku, u nas w Gorzowie, miało miejsce co najmniej 15 bandyckich napadów na taksówkarzy, w tym osiem na moich kolegów z korporacji. Postanowiłem w końcu znaleźć bardziej spokojne i bezpieczne zajęcie z normowanym czasem pracy. Przypadkowo trafiłem na ogłoszenie, w którym było napisane, ze poszukiwani są sprzedawcy do nowo otwartego salonu meblowego w Gorzowie. Nie mając nic do stracenia, postanowiłem zaryzykować i złożyłem CV. Po rozmowie kwalifikacyjnej wiedziałem, ze mam tę pracę w kieszeni.

Praca, od początku, bardzo mi się spodobała; w końcu zajmuję się sprzedażą mebli już prawie siódmy rok. Sklep, w którym pracuje nie jest zbyt duży, większość mebli klienci zamawiają z katalogu, następnie są one przywożone z fabryki, w której są produkowane, tutaj na miejsce do Gorzowa. Klient uzyskuje zatem możliwość dokładnego obejrzenia danego modelu i może podjąć decyzję, czy dokonuje zakupu czy też z niego rezygnuje. Jednak najczęściej klienci decydują się na zakup sprowadzonego mebla. W mojej karierze sprzedawcy miałem może ze trzy takie zwroty. Jak już pisałem salon meblowy jest dość niewielki i oprócz mnie zatrudnionych jest czterech innych sprzedawców. Każdy z nas obsługuje i doradza klientom przy zakupie mebli z określonego działu.

Od początku pracy w tym salonie, przydzielony jestem do sprzedaży mebli recepcyjnych. Muszę być na bieżąco, z modą jaka panuje w tej branży, przede wszystkim muszę wiedzieć jakie modele są modne w tym sezonie i jakie dominują kolory. Ponadto mam obowiązek, zapoznania się z nowościami, jakie wprowadza na rynek producent. Często zdarza się, że klienci zobaczą jakiś model w prasie lub telewizji i chcą mieć identyczny w swoim domu. Wówczas muszę im tłumaczyć, ze nie robimy mebli na zamówienie i polecam zbliżony model do upatrzonego w gazecie.

Od trzech lat zauważalny jest wzrost zainteresowania ściankami biurowymi. Dotychczas mało popularne, ostatnimi czasy cieszą się naprawdę ogromnym zainteresowaniem. Obecnie firmy wolą lokować swoje siedziby w wielkich pomieszczeniach, a pracowników oddzielać od siebie ściankami. Jest to zdecydowanie tańszy sposób zagospodarowania lokalu. Z racji tego, że w salonie pracuje niewielu sprzedawców i nie ma tego jedynego, który nadzoruje ten dział, często właśnie ja doradzam klientom przy wyborze właściwych. Czasami, kłopot sprawia mi obsługa dwóch działów jednocześnie, szczególnie gdy w tym samym czasie jest wielu klientów w sklepie, ale powoli nabieram wprawy. Na szczęście klienci, którzy przychodzą po ten produkt z reguły wiedzą jakiego modelu poszukują.

Postawiłem ten blog w celu przedstawienia różnych sytuacji związanych z pracą w sklepie i obsługą klientów, jakie spotkały mnie podczas siedmioletniej pracy. Często były one dziwne, zabawne a czasami wręcz nieprawdopodobne. Poznałem wielu ekscentrycznych ludzi, którzy posiadali przedziwne pomysły na urządzenie własnych biur. Do dziś pojawia się u mnie na twarzy uśmiech, gdy pomyślę o pani adwokat, który zażyczyła sobie do kancelarii kanapę w biedronki! Tak, w biedronki. Ale o tym napisze już wkrótce….

Posted on 31 grudnia '09 by admin, under Bez kategorii. 1 Comment.